Nie ukrywam, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska jest moim poetyckim idolem. Myślę, że nie muszę nikomu przybliżać Jej sylwetki. Na tym blogu podzielę się z Wami Jej wierszami, bo są piękne. Znajdziecie tutaj też wiersze innych poetów. Wszystkie, które lubię i mają dla mnie znaczenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Achmatowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Achmatowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

"Niech znowu zagrzmią organowe tony" Anna Achmatowa



Niech znowu zagrzmią organowe tony,
Niczym wiosenne pierwsze burze.
Spojrzę zza pleców twojej narzeczonej
I oczy lekko przymrużę.

Żegnaj mi, żegnaj, bądź bardzo szczęśliwy,
Twe ślubowanie zwrócę ci bez żalu,
Lecz strzeż się, nie mów przyjaciółce tkliwej
O mej malignie już niepowtarzalnej.

Bowiem przeszyje was piekącym jadem,
Miłości waszej zada cios bolesny,
A ja panować będę znów nad sadem,
Gdzie słychać krzyki muz i traw szelesty.

Anna Achmatowa
tłum. Włodzimierz Słobodnik

niedziela, 13 marca 2011

"I takie dni bywają..." Anna Achmatowa



I takie dni bywają przedwiosenne:
Łąka pod śniegiem ubitym oddycha
I szumią drzewa suche, lecz promienne,
I ciepły prężny wiatr powiewa z cicha.
Dziwi cię w ciele twym lekkość i siła,
Swych progów nie poznajesz ze zdumieniem
I piosnkę, która już ci się sprzykrzyła,
Jak nową śpiewasz z radosnym wzruszeniem.

Anna Achmatowa

tłum. Leopold Lewin 




ilustracja: Arthur Brahinsky "spring"

sobota, 8 stycznia 2011

***[Pierwszy świt...] Anna Achmatowa


Pierwszy świt- błogosławieństwo Boże-
Dotknął twarzy ukochanej blaskiem.
Śpiący zbladł, inaczej się ułożył,
Ale potem jeszcze mocniej zasnął.

Może pocałunkiem się wydało
Ciepłe tchnienie zesłane przez niebo...
O, jak dawno już nie całowałam
Miłych ust i smagłych ramion jego...

Teraz, od umarłych bezcieleśniej,
W mej wędrówce smutnej, nieustannej
Przylatuję doń dźwiękami pieśni,
Pieszczę tylko promykiem porannym.


Anna Achmatowa
tłum. Gina Gieysztor



ilustracja: Renate Holznert "emptation"

niedziela, 12 grudnia 2010

"Nie tajemnice, nie cierpienia..." Anna Achmatowa


Nie tajemnice, nie cierpienia
I nie zrządzenie Opatrzności -
Te spotkania sprawiały wrażenie
Pojedynku miłości.

Już od rana w przeczuciu męki,
Zanim przyszedłeś jeszcze,
Odczuwałam w rękach ugiętych
Lekko kłujące dreszcze.

I suchymi palcami mięłam
Rąbek barwnej serwety.
Ja już chyba wtedy pojęłam,
Jak mała jest ta planeta.



1915
Anna Achmatowa
tłum. Seweryn Pollak




ilustracja: de Arkady Ostritski

środa, 24 listopada 2010

"Mnie i ten głos nie zdoła zbałamucić" Anna Achmatowa

Mnie i ten głos nie zdoła zbałamucić,
Gościu przygodny, w drogę, czas ucieka.
Lecz, ponoć, korci mordercę, by wrócić
Zobaczyć trupa jeszcze choć z daleka.
Lecz ponoć...Dziś nie o tym jednak mowa,
Pora szykować do snu swoje ciało,
śpiewałam sobie jak ważka Kryłowa
Przez lato, zimę, jesień, wiosnę całą.
I, zda się, program wykonany zgoła,
Niejedno jest mi na tym świecie drogie,
Trwa szekspirowski dramat dookoła
I w cudzym lustrze widziadło złowrogie.



Anna Achmatowa
tłum. Zbigniew Dmitroca

środa, 20 października 2010

"Na szyi drobnych sznur korali" Anna Achmatowa



Na szyi drobnych sznur korali,
W szerokiej mufce chowam ręce,
Wzrok z roztargnieniem błądzi w dali,
A oczy nie zapłaczą więcej.

I bledsza jest niż jedwab lila
Twarz moja od przeczucia losu,
I brwi dosięga mi co chwila
Nie zakręcony pukiel włosów.

I niepodobny jest do lotu
Mój chód powolny, jak u chorej,
Jak gdybym dotykała stopą
Trawy, a nie parkietu wzorów.

Usta oddechem rozchylone,
Mgła dziwna oczy mi przysłania,
I drżą do piersi przytulone
Kwiaty naszego niespotkania.

Anna Achmatowa

Przełożyła Gina Gieysztor




ilustracja: Alfons Mucha "Kobieta z kwiatami"
http://www.candlesbook.com/shopsite_sc/alphonse-mucha-posters-woman-with-flowers.html

"Jak przez słomkę pijesz moją duszę..." Anna Achmatowa

Jak przez słomkę pijesz moją duszę.
Wiem, smakuje gorzko i upojnie.
Lecz błaganiem nie zmącę katuszy,
O, konanie to potrwa tygodnie.


Skończysz - powiedz. Nie zmartwi nikogo,
Że mej duszy nie ma już na świecie.
Pójdę sobie niedaleką drogą,
Będę patrzeć, jak bawią się dzieci.


Krzak agrestu zakwitł dzisiaj rankiem,
Wiozą cegły za płotem na sprzedaż.
Kim ty jesteś: bratem czy kochankiem,
Nie pamiętam, bo wcale nie trzeba.


Jak tu jasno, jak tutaj bezdomnie,
Odpoczywa zmęczone ciało...
A przechodnie pomyślą o mnie:
Ona pewnie wczoraj owdowiała.



18-19 marca 1911

Carskie Sioło

Anna Achmatowa
tłum. Gina Gieysztor

Lubię te rozmowy po świt...Anna Achmatowa

 

Lubię te rozmowy po świt prowadzone-

Na maleńkim stoliku szklanki wystudzone,

Nad czarną kawą cienkie, wonne smużki pary,

Kominek rozbuchany zimowym ciężkim żarem,

Wesoły ostry ton literackiego żartu

I to pierwsze spojrzenie, bezradne, nieodparte.







Anna Achmatowa
przekład Zbigniew Dmitroca


ilustracja: autor obrazu Danuta Dąbrowska- Siemaszkiewicz
http://www.artinfo.pl/

środa, 8 września 2010

„Trzy jesienie” Anna Achmatowa

Nie jestem wrażliwa na lata umizgi,
Zima też bez zagadek, na ogół,
Lecz opętana innym zjawiskiem
Wypatrzyłam - trzy jesienie co roku.

Ta pierwsza - świąteczna, gdy koniec i kwita
Z porządkami wczorajszego lata,
I liście fruwają jak strzępy zeszytów,
A dymek zanosi słodkawym błękitem.
Jak mokro, jak pstro, ile światła.

Już pierwsze do tańca zbiegają się brzózki
W przejrzystym stroiku na barkach,
Strząsają pośpiesznie ulotne swe łezki
Na sąsiadkę, ot tak, przez parkan.

Lecz bywa to ledwie zadatek splendoru,
Liczone minuty - i oto
Mknie druga - posępna, jak lekcja pokory,
Z nieodwracalnością nalotu.

I wszyscy od razu i bledsi, i starsi,
Zdewastowany szyk letni,
A trąb złocistych marsz coraz dalszy
W zapachu odlata, w mgłach rzednie...

W tych woniach stygnących, w kotarach tumanu
Twarda jakaś czai się wieść.
Wiatr szarpnął, odsłonił - i stało się samo,
Że wszyscy pojęli: to kończy się dramat,
To nie trzecia jesień, to śmierć.



Anna Achmatowa




ilustracja: autor Jacek Barszcz "Dewajtis. Jesień"
http://www.jacekbarszcz.art.pl/galeria.php

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

"Napis na portrecie" Anna Achmatowa

Pomiot czarta i pełni księżyca,
Śnieżny marmur w półmroku alei,
Tancereczka, fatalna dziewica,
Najpiękniejsza ze wszystkich kamei.
To przez takie wielu śmierć spotkało,
To po taką Czyngis-chan słał posła,
Taka sama tacę we krwi całą
Z głową Jana Chrzciciela przyniosła.


Anna Achmatowa



ilustracja ze strony: http://www.e-taniec.com/

środa, 30 czerwca 2010

Jak biały kamień...


Jak biały kamień w głębi studni ciemnej,
Tak we mnie jedno czai się wspomnienie.
Nie walczę z nim i walczyć by daremno,
Bo w nim i radość moja, i cierpienie.
I chyba każdy, kto mi spojrzy w oczy,
Wyczytać musi je z ich smutnej treści.
I głębszym smutkiem twarz mu się zamroczy,
Niż gdyby słuchał samej opowieści.

W przedmioty ludzi niegdyś przemieniano
Ze świadomością im pozostawioną,
By smutki cudze wieczną były raną.
Tak w me wspomnienie ciebie przemieniono.


Anna Achmatowa

Wszetecznice z nas i pijacy...


Wszetecznice z nas i pijacy,
Niewesoło czas tu spędzamy.
A na ścianach kwiaty i ptaki
Tęsknią za obłokami.

Czarną fajkę pociągasz smutnie,
Dziwnie dymek wije się nad nią.
Dziś włożyłam najwęższą suknię,
Aby smuklej wyglądać i ładniej.

Okna są zabite na dobre:
Czy tam mróz, czy burza, czy słota?
Twoje oczy są tak podobne
Do oczu ostrożnego kota.

O, jak serce moje zamiera!
Czyżby życie ze mnie uciekło?
A tę, która tańczy teraz
Niewątpliwie pochłonie piekło.

Anna Achmatowa