Nie ukrywam, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska jest moim poetyckim idolem. Myślę, że nie muszę nikomu przybliżać Jej sylwetki. Na tym blogu podzielę się z Wami Jej wierszami, bo są piękne. Znajdziecie tutaj też wiersze innych poetów. Wszystkie, które lubię i mają dla mnie znaczenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liliana Zubińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liliana Zubińska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2011

„Czas” Liliana Zubińska


Światło gaśnie i lęk,
czy poza światem jest następstwo zdarzeń,
czyli czas. To wyjaśni wszystko,
gdy będę czekać na bliskich,
jeżeli go tam nie będzie,
nie będzie tęsknoty, żalu,
i lęku przed nieznanym.
Nie będzie innych możliwości.
Tylko pewność, że upływający czas
komplikuje całe życie.


Liliana Zubińska

„Dusza” Liliana Zubińska



Jest bezimienna, nawet gdy
przynależy do ciała,
ma jednak swoją tożsamość i głębię,
potrafi zapanować nad nim,
mówią na to depresja albo melancholia,
bezwolne ciało jest wtedy instrumentem,
na którym wszechświat wygrywa swoją melodię.
Dusza nie jest stąd,
więc jej wybryki nie dziwią,
potrafi przydać bólu i go ująć.
Ignorowana przez lata milczy,
wewnątrz każdego, promień światła,
niezbity dowód na istnienie nieba,
skąd jest i dokąd wróci,
sama lub z odrobiną człowieka,
którego pieści i niszczy,
którego kocha i nienawidzi.
Wszystko by dopiąć mu skrzydeł,
uczynić niemożliwe i oderwać od ziemi,
od siebie samego.


Liliana Zubińska


ilustracja: Science Photo Library

środa, 9 marca 2011

„Kamień” Liliana Zubińska


Już nie oczekuję na miłość,
nienawiści wyzbyłem się gdy
rzucono mną po raz ostatni.
Miałem być fundamentem domu, częścią całości,
odrzucony, niczyj jestem.
Tak samo spokojny wewnątrz,
jak i z północnej strony
(tam gdzie woda nie drąży).
Moja obecność od milionów lat
była w jakimś celu, do teraz.
Od wczoraj, gdy jest we mnie spokój,
aż do skończenia świata już bez
znaczenia jestem,
może po to tylko leżę tu,
by równowagę trzymać dwóch sił,
dobra i zła.
I będę trwać tak długo, wiecznie,
byle już ciepła ręka nie dotknęła mnie
i nie zamknęła w dłoni.


Liliana Zubińska

sobota, 29 stycznia 2011

„Bez tytułu” Liliana Zubińska


-Mało wiesz o życiu,
jeżeli nie byłeś po drugiej stronie,
przynajmniej stopą, jednym palcem dłoni,
wszystko jest wtedy takie marne,
jak święta potrafi być każda minuta
spędzona razem.
Jeżeli przed zaśnięciem byłeś już obudzony
to wiesz jak trudno budować sens jutra.
Niepokój i seks,
seks, nie miłość,
to tylko lęk przed samotnością.
Dlatego nie trudź się zbawianiem świata,
inni też tego nie robią.
Lepiej kochaj mnie czule,
a ja nadam ci imię
i pomodlę się. Do ciebie.


Liliana Zubińska


ilustracja: Lauri Blank
http://blankstudio.com

sobota, 22 stycznia 2011

„Znaki” Liliana Zubińska



Na niebie Bóg rozpostarł ramiona,
będzie ogarniał świat, mierzył czas,
ale wiatr zamienia go w biegnącego konia,
później ptak na dwa kawałki dzieli przestrzeń,
przed i za.
Czas zapodział się,
jest treść dnia, który mija
i nadchodzi ciemność, która zakrywa,
żeby odsłonić.

Czas ciągle nieokreślony,
albo zapodział się,
jak kolory o zmroku.
Jestem.

Wszystko wskazuje na to, że jutro
nie będzie na niebie Boga, ani konia, ani ptaka.
Nic nie powtarza się.


Liliana Zubińska

sobota, 8 stycznia 2011

„Tajemnica” Liliana Zubińska



W usypiającym pokoju
zaczynam odkrywać tajemnicę istnienia
ale oszałamia mnie swoim pięknem noc

Bóg wiedział jednak co czyni
stwarzając także piękno
każdy człowiek zatrzyma się przy nim
zgadzając się nawet na wieczne już
niezrozumienie świata.

Liliana Zubińska




ilustracja: Jia Lu "rising moon"

„Wiatr” Liliana Zubińska


Wiatr kołysze sosną i szepce:
Złamię cię. W twoim wnętrzu
za mało żywiczych soków by wytrzymać
ten napór. Jak zapałka pękniesz.
Gdy trawy wokół posłusznie ścielą się
twój brak pokory do zguby prowadzi.
Nie przekupisz mnie złotą szyszką,
ani szumem czułym. Złamię cię.
Drzewem jesteś, będziesz tylko drewnem,
nieposłuszna.
Teraz nadaję kierunek każdej drobinie,
pyłowi, ukłonisz się niebu ze mną
teraz, zaraz, już
-za słońce, wodę i przestrzeń.

Liliana Zubińska

wtorek, 21 grudnia 2010

"Śnieg" Liliana Zubińska

Przestrzeń biała
-ukojenie dla zmęczonych
i szaleństwo dla uspokojonych
barbituranem.

Śnieg daleko, dalej
i z każdej strony,
tu nieskalany,
tam poraniony.
Spacer, bieg i dreptanie w miejscu,
tutaj ktoś przystanął i zawrócił,
zwątpienie czy tęsknota,
tu znak nieczytelny,
miłość albo walka.

Wiatr przynosi płatki
i zabliźnia
ślady obecności,
znów czysta strona do zapełnienia
i niepewność.


Liliana Zubińska

„Kaprysy Pana Boga” Liliana Zubińska



Słońce, mróz i cisza, niebieska,
różowy świt i z daleka ciemniejący las.
Tam mieszka zajęcza rodzina i gromada
saren co przychodzą spać w sitowie nad stawem
blisko domu. Kryształki lodu świecą w słońcu
jak ognie zimne, a gdy dotkniesz czar pryśnie.
Dla kogo był ten klejnot, jak latem słońce
odbite w stawie. Dla samej radości stworzenia.
Te drobne przyjemności Pana Boga
niczemu nie służą i nie są przeciw komukolwiek.
Tak samo Jego chwilowym kaprysem był Wolfgang,
któremu dał usłyszeć ciszę chwilę przed,
zanim urodzi się muzyka. To było już potrzebne,
ale nie Stwórcy, przy Nim jest wszystko,
dla innych jest Requiem.
Tak jak codziennie rozlega się niesłyszalny
dźwięk kryształków lodu
i śpiew poblasków księżyca we wzburzonej wodzie
i błogi spokój, gdy z czyjegoś ciała uchodzi dusza.

Liliana Zubińska



ilustracja: Timothy Smith "Paceful winter day"

czwartek, 4 listopada 2010

"Niebo" Liliana Zubińska

Nie opowiesz mi o tęsknocie,
jasne i dalekie,
zbyt cicho szepczesz
co łączy cię z Bogiem i ziemią,
powaga i ukojenie.

Dzielisz,
osłaniasz
i bronisz.

Światło i ciemność
wedle woli Stwórcy
przekazujesz tutaj
i milczysz:
czy dobrze być wyżej od ludzi,
czy dobrze być niżej od Boga,
czy źle jest być pomiędzy.

Liliana Zubińska

środa, 27 października 2010

„Anioły” Liliana Zubińska


Anioł prawie nie sypia,
czasem tylko przymyka oczy
na ludzką niedoskonałość,
wydaje mu się wtedy, że jest
częścią Boskiego planu, tą
która za błędy nie karze,
chociaż może od kary uwolnić.
Prawdziwy Anioł potrafi rozmawiać z Bogiem,
wziąć winę na siebie,
na nieuwagę i brak przewidywalności,
od kar woli system nagród,
ludzie nazywają to fart.
Biały Anioł jeszcze umie się śmiać,
wtedy, bez widocznej przyczyny,
dzwonią szklanki w kredensie
i z zaciemnionych kątów znika lęk i strach,
jaki by nie był.

Anioł Niebieski jest jak ptak rajski,
piękny, nierzeczywisty, prawie jak sen,
gdy przychodzi smutek ogarnia,
na oczach osiada mgła
i powstają wiersze, obrazy, powieści,
czasem doskonałe skrzypce i muzyka do nich.

Jest jeszcze Anioł Śmierci,
przychodzi ostatni, zawsze na czas.


Liliana Zubińska

niedziela, 24 października 2010

"Już jesień" Liliana Zubińska





Tęsknię za spokojem,
gdy wszystko jest oczywiste i jasne,
jak krajobraz latem lub zimą.
Jesień to nie pora na miłość.

Przestrzeń zamglona,
jak widziana przez łzę jedną,
albo tysiąc.

Jesień zmienia obrazy.
Bardziej istotny kształt czy kolor?
Nie wiem.

Jest niepokój, zmęczenie,
powieki opadają jak liście,
powoli, niepewnie
i złudzenie, że gdzieś w tym wszystkim
ukryta jest miłość


Liliana Zubińska




ilustracja ze strony:
http://www.templatesfactory.net/articles/the-allknowing-fog-digital-art-photomanipulation.html

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

"Moja miłość" Liliana Zubińska

Moja miłość to ty,
gdy noc nadchodzi zagubiony w ciemności
błądzisz, to moja stopa, to dłoń
(koniec i początek), to moje powieki i brwi,
dotykasz i nauczony kształtu milczysz,
nie wystarczy dotyk, gdy mnie całą ogarniasz.
Jednak odchodzisz gdy wraca świt.
Moja miłość to ty,
gdy szepcesz do ucha sekrety
nie dbam o eliksir młodości i życia,
ani o przepis na szczęście,
ten sen namiastka prawdy i miłości wystarczy.
Moja miłość to ty wieczna ciszo
do której tęsknię,
jestem w niej jak w kręgu magicznym
strugą światła, która nie oświetla
a przed siebie biegnie, zataczając krąg
połyka własny ogon (początek i koniec).


Liliana Zubińska




ilustracja: autor nieznany, znalezione na blogu:

wtorek, 3 sierpnia 2010

"Tęsknota" Liliana Zubińska

Wtedy byłam za mało,
teraz jestem za bardzo.

Jestem miejscem,
które mijasz po drodze
i teraz jest moment
w którym tracę ciebie z oczu.

Pisuję do siebie listy,
wysyłam telegramy,
może wróci
chociaż odrobina ze mnie,
z tej całej,
która została przy nim.

Należysz do siebie,
jesteś cała swoja- powtarzam
i patrzę na drążony wodą kamień.

Liliana Zubińska

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Gdy jesteś

Gdy jesteś blisko
świat milknie nawet w środku maja.
Twoje dłonie gdy dotykasz
mówią więcej.
Gdy patrzysz
nie widzisz, że obok mnie
ustawiły się wszystkie kataklizmy,
by niszczyć
gdy odejdziesz.

Liliana Zubińska

niedziela, 1 sierpnia 2010

Nadawanie imion


Ta przestrzeń między
narodzeniem a śmiercią
czy nie jest tęsknotą do ciszy,
wyrwany ze snu czujesz
jej smak i dotyk i milczysz.
Sen to tylko pretekst do bycia.

Może więc ta przestrzeń to lęk,
ale on był dopiero chwilę potem.

Podróż bez prawa powrotu?
Zatrzymana w biegu,
bez przystanku na adres.
Perpetuum mobile?

Więc może ta przestrzeń to walka,
zmaganie, oczekiwanie, miłość?
Przecież nie życie.
Życie, to tylko chwila
czy dwie tej przestrzeni,
gdy czujesz wewnątrz spokój
i ciszę, taką, że mogłoby nie być
już nic i nigdy.

Liliana Zubińska

sobota, 31 lipca 2010

Źdźbło

Źdźbłem trawy pieszczę swój cień,
wiem, że to też ja
jestem, tam po stronie gdzie
mroczny świat otwiera drzwi na prawdę.
Swojego cienia szukam,
bo czasem pozwala mi być
tu, gdzie czas i przestrzeń,
wypuszcza mnie na spacer po życiu
mój cień i mówi: Baw się moja kochana
jeżeli inaczej nie potrafisz,
ja trwam,
w końcu i tak przytulę cię,
obejmę mocno, aż wszystko zrozumiesz.

Liliana Zubińska

poniedziałek, 12 lipca 2010

Mogłam odkryć świat

Uwikłana w związki międzyludzkie
miotam się między niżem atmosferycznym,
konjunkcją Marsa z Uranem,
a kilkoma proteinami w organizmie,
które czynią nadmiar.
Skończy się bólem głowy,
wierszem lirycznym
czy awanturą w domu?

Może na ulicy kopnę tylko kamyk
i tak wypełni się
jedyny moment,
który mógł odsłonić rąbek prawdy,

mój mały niedokończony świat.
Dzisiaj mogłam go odkryć.



Liliana Zubińska

niedziela, 11 lipca 2010

Moja melancholia

Moja melancholia przychodzi do mnie
już bez zapowiedzi,
mimo, że to środek lata,
otulona cieniami wbiega,
zostawiając otwarte drzwi.

Moja melancholia nie pyta o zdrowie,
siada na kolanach i opowiada
o ostatniej podróży do świętych miejsc,
grobów Nietzschego i Kierkegaarda.





Moja mała melancholia marzy o tym
by być potężna, ogromna,
by pozbawić mnie zmysłów.
Muszę ją pocieszać,
jest przecież taka czuła, delikatna,
bezbronna.

Moja melancholia, gdy przyszedł październik,
listopad, nabrała więcej śmiałości,
powiedziała, że może jeszcze zostać,
zadomowiła się. Wypełnia sobą wszystkie kąty,
szuflady , kieszenie, całą rzeczywistość.
Trudno znaleźć puste miejsce,
jeszcze wkradła się do przeszłości.

Teraz moja melancholia przerasta wyobrażenie
o tym co jest
i podpowiada mi
moje marzenia.


 Liliana Zubińska

wtorek, 29 czerwca 2010

Serce












Pełna tęsknoty do miłości
siadam na progu i czekam, by nadeszła.

Moje serce spokojne,
jak tafla jeziora w pogodny dzień,
odbija bezkres nieba.

Jestem.

Już wiem skąd miłość przyjdzie.
Zamykam oczy, patrzę
i doświadczam jej piękna.



Liliana Zubińska