Nie ukrywam, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska jest moim poetyckim idolem. Myślę, że nie muszę nikomu przybliżać Jej sylwetki. Na tym blogu podzielę się z Wami Jej wierszami, bo są piękne. Znajdziecie tutaj też wiersze innych poetów. Wszystkie, które lubię i mają dla mnie znaczenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walt Whitman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walt Whitman. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lutego 2011

"Głos deszczu" Walt Whitman



-A kto ty jesteś?- spytałem padającego cicho przelotnego deszczu,
który, rzecz dziwna, odpowiedział, co teraz tłumaczę:
-Jestem poematem Ziemi, odezwał się głos,
nieustannie unoszę się niepochwytny z ziemi
i bezdennego morza.
Ku niebu, skąd bezkształtny i całkiem zmieniony,
a jednak ten sam, zstępuję i zraszam
spieczoną skorupę, szkielety i warstwy
pyłu na całym globie.
Beze mnie wszystko, co w nich ukryte i nie narodzone,
pozostałoby ziarnem.
I na zawsze już dniem i nocą
wracam życie mojemu własnemu źródłu,
sprawiam, że jest czyste i piękne.
Albowiem pieśń po swych narodzinach,
po spełnieniu, wędrując, sama z siebie i w swoim czasie
wraca miłością.

Walt Whitman

niedziela, 13 lutego 2011

"My dwoje" Walt Whitman



Tak długo dawaliśmy się zwodzić, my dwoje.
Teraz przemienieni, bystro umykamy, jak umyka Przyroda.
My jesteśmy Przyrodą, długo nieobecni, teraz powracamy,
Stajemy się roślinami, łodygą, listowiem, korzeniami, korą,
Tkwimy w ziemi, jesteśmy skałą i skałą,
Jesteśmy dębem i dębem, rośniemy obok siebie,
Pasiemy się we dwoje pośród stad gotowych do biegu,
Jesteśmy dwie ryby pływające w morzu razem,
Jesteśmy czym jest kwiat akacji, nasz zapach w alejach rano i wieczorem,
Jesteśmy też ziarnisty brud zwierząt, jarzyn, minerałów,
Jesteśmy dwa drapieżne jastrzębie, szybujemy wysoko i patrzymy w dół,
Jesteśmy dwa jaśniejące słońca, to my na orbitach i między gwiazdami jak dwie komety,
W pogoni, szczerząc kły, czworonożni w lasach, skaczemy na zwierzynę,
Jesteśmy dwa obłoki rankiem i po południu nad głową,
Jesteśmy łączące się morza, dwie z tych wesołych fal, które kładą się jedna na drugiej i wzajemnie zwilżają siebie,
Jesteśmy śnieg, deszcz, chłód, mrok, jesteśmy każdy wytwór i oddziaływanie ziemi,
Krążyliśmy i krążyliśmy, aż znów powracamy do domu,
Została nam tylko wolność i tylko nasza radość.


Walt Whitman
tłum. Czesław Miłosz



ilustracja: Lauri Blank
http://blankstudio.com

sobota, 29 stycznia 2011

"Widma" Walt Whitman



Lekka mgiełka zasnuwa połowę tych stronic
Czasem osobliwa jasność poraża duszę:
Wszystkie te trwałe rzeczy to tak naprawdę widma,
pojęcia, nie-rzeczywistości.

Walt Whitman

ilustracja: Lauri Blank
http://blankstudio.com

czwartek, 20 stycznia 2011

"Kiedy słuchałem, jak mówił astronom" Walt Whitman



Kiedy słuchałem, jak mówił astronom,
Kiedy dowody w cyfrach nakreślił przede mną,
Kiedy pokazał mapy, mnożył, dzielił,
Kiedy siedziałem w sali, a wszyscy bili mu brawo,
Nie wiem, dlaczego czułem się znużony,
Póki nie wyszedłem stamtąd,
A idąc wśród wilgotnej, tajemniczej nocy,
W milczeniu spoglądałem na gwiazdy.

Walt Whitman


ilustracja: z albumu Basi:*

środa, 12 stycznia 2011

„Ogniwa” Walt Whitman



Pomyśl o Duszy;
Przysięgam ci, że twoje ciało oddaje proporcje twojej Duszy
by jakoś istnieć w innych sferach;
Nie wiem jak, ale wiem że tak jest.

Pomyśl o kochających i kochanych;
Przysięgam ci, że kimkolwiek jesteś,
możesz się dać przeniknąć takim rzeczom,
że każdy kto cię ujrzy będzie na ciebie patrzył z tęsknotą.

Pomyśl o przeszłości;
Ostrzegam cię, że za krótką chwilę inni odnajdą przeszłość w tobie i twoich czasach.
Nigdy nie przerwana gonitwa, nie ucieknie kobieta ni mężczyzna;
Wszystko jest ściśle związane: rzeczy, duchy, natura, narody,
ty również pochodzicie z tego co było.

Przypomnij sobie zawsze mile widzianych buntowników (matki były przed nimi);
Przypomnij sobie mędrców, poetów, zbawców, wynalazców,prawodawców całej ziemi;
Przypomnij sobie Chrystusa, brata odrzuconych brata niewolników,przestępców, idiotów, szaleńców i chorych.

Pomyśl o czasach przed twoim urodzeniem;
Pomyśl o momentach gdyś stał przy łożu umierającego;
Pomyśl o czasie, kiedy twoje własne ciało będzie umierać.
Pomyśl o duchowych skutkach;

Równie pewne jak to, że ziemia płynie przez niebiosa,
jest, że co się na niej dzieje ma swoje skutki w świecie ducha.

Pomyśl o męskości, o sobie jako mężczyźnie;
Czyż poczytujesz męskość, i słodycz męskości, za nic?

Pomyśl o kobiecości, o sobie jako kobiecie;
Tworzenie jest kobiecością;
Czyż nie powiedziałem, że kobiecość angażuje wszystko?
Czyż nie orzekłem, że we wszechświecie
nie ma nic przewyższającego znakomitą kobiecość?

Walt Whitman




ilustracja: Eloi Flore
http://www.artgeist.pl/

niedziela, 26 grudnia 2010

***[Czegóż szukasz, zamyślony ...] Walt Whitman



Czegóż szukasz, zamyślony tak i milczący?
Czego nie dostaje ci, Kamerado?
Miły synu, czyż sądziłbyś, że miłości?

Miły synu, posłuchaj - słuchaj, Ameryko, córko lub synu,
Bolesne jest miłować nadmiernie męża albo niewiastę,
a przecie to zadowala, jest wielkie;

Wszelako co innego jeszcze zaprawdę jest wielkie,
czyni,że wszystko wiąże się w jedność.
I w chwale wyniesione ponad doczesność, ogarnia całość
dłońmi niestrudzonymi.

Walt Whitman

tłum. Stefan Napierski

niedziela, 12 grudnia 2010

"Cuda" Walt Whitman




Cóż to, czy kto sobie coś robi z cudów?
Co do mnie, nie wiem o niczym innym, jak tylko o cudach,
Czy spaceruję ulicami Manhattanu,
Czy rzucam spojrzenie ponad dachy domów, na niebo,
Czy brodzę nagą stopą wzdłuż plaży, tuż na krawędzi wody,
Czy stoję pod drzewami w lesie,
Czy rozmawiam za dnia z kimś, kogo kocham, czy też śpię
nocą w łóżku z kimś, kogo kocham.
Czy siedzę przy stole przy obiedzie z innymi,
Czy patrzę na nieznajomych naprzeciw mnie jadących
w wagonie,
Czy obserwuję pszczoły krzątające się wokół ula w letnie
przedpołudnie,
Czy zwierzęta pasące się na polu,
Czy ptaki, czy cudowność owadów w powietrzu,
Czy cudowność zachodu słońca lub gwiazd świecących
tak jasno i spokojnie
Czy niezwykle delikatną, cienką krzywiznę nowiu na wiosnę,
To i wszystko inne, wszystko razem i każde z osobna,
to są dla mnie cuda.
Całość związana ze sobą, a przecież każda część wyraźna i na swoim miejscu.
*
Dla mnie każda godzina światła i cienia jest cudem,
Każdy kubiczny cal przestrzeni jest cudem,
Każdy kwadratowy jard powierzchni ziemi jest nimi usiany,
Każda stopa jej wnętrza roi się od nich.
*
Dla mnie morze jest ciągłym cudem,
Ryby, które pływają - skały - ruch fal - statki
i ludzie na nich.
Jakie cuda dziwniejsze istnieją?


Walt Whitman
tłum. Ludmiła Marjańska



ilustracja: Willem Haenraets

niedziela, 5 grudnia 2010

"Młodość, dzień, starość i noc" Walt Whitman



Młodości - hojna, krzepka, oddana!
Młodości - pełna wdzięku, siły, uroku.
Czy wiesz, że...
Starość, co przyjdzie po tobie,
może dorównać ci wdziękiem,
siłą, urokiem?

Dzień rozkwitnięty,
wspaniały - dzień ogromnego słońca,
czynu, ambicji,śmiechu.
A za nim, tuż...
Noc z milionami słońc, snem,
życiodajną ciemnością.

Walt Whitman

niedziela, 28 listopada 2010

"Kim ostatecznie jestem?" Walt Whitman




Kim ostatecznie jestem? Dzieckiem tylko, które lubi dźwięk
swego imienia i powtarza je ciągle.
Odłączam się, żeby słyszeć - nigdy mnie to nie nudzi.
Twoje imię dla ciebie tak samo.
Czy pomyślałeś, że wszystkim są dwie albo trzy intonacje
w dźwięku twego imienia?


Walt Whitman
Tłum. Czesław Miłosz

poniedziałek, 22 listopada 2010

" Ja pełen życia" Walt Whitman


Ja - pełen życia, widzialny i namacalny
czterdziestolatek
W osiemdziesiątym trzecim roku tych Stanów,
Posyłam te wiersze tobie - jeszcze nie narodzonemu,
By cię szukały w otchłani wieków.

Gdy je przeczytasz, ja, który byłem widzialny, będę już
niewidzialny,
I teraz ty, widzialny i namacalny, który rozumiesz te
wiersze, szukasz mnie
I wyobrażasz sobie, jak bardzo byłbyś szczęśliwy, gdybym
mógł teraz być z tobą i zostać twym towarzyszem;
Niech ci się zdaje, że jestem (Nie bądź do końca pewien,
że mnie nie ma).

Walt Whitman

" Koniec pewnego dnia" Walt Whitman



Ukojne zdrowie ducha
i radość spełnienia;
blichtr, gorączka walki, szaleństwo
- minęły -
Teraz triumfuj!
Teraz się raduj przemianą!

Walt Whitman





ilustracja: Vladimir Kush "Metamorphosis"
http://www.zuzafun.com/surreal-pictures

"Łzy" Walt Whitman




Łzy! Łzy! Łzy!
W nocy, w samotności - łzy.
Spadające na biały brzeg, wessane przez piach.
Łzy - ani jednej gwiazdy - ciemność i opuszczenie.
Łzy z wilgotnych oczu osłoniętej twarzy;
Kim jest ta zjawa, ten kształt w ciemności, w łzach?
Bezkształtna postać, zgięta, przykucnięta na piachu,
Szlochająca, lejąca w cierpieniu łzy, dławiąca się
dzikim płaczem?
*
O burzo wcielona, wznosząca się, pędząca szybkimi
krokami wzdłuż brzegu!
O dzika, posępna, nocna nawałnico, rzygająca wiatrem,
zrozpaczona!
O cieniu tak stateczny, przyzwoity za dnia, ze spokojną
twarzą, wymierzonym krokiem!
Nocą w oddaleniu - gdy uciekasz tam, gdzie nikt nie
patrzy - o, wtedy przerwane tamy oceanu
Łez, łez, łez!
-
Walt Whitman
tłum. Ludmiła Marjańska

piątek, 3 września 2010

„Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina” Walt Whitman


Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina
Boski promień spadający nagle,
Aż pękają te bańki mydlane, woda, bogactwo,
Te gorliwe cele działania - książki, polityka, sztuka, amory,
I nie zostaje zupełnie nic?

Walt Whitman
Przekład: Czesław Miłosz



ilustracja: Justyna Anna Kopania
http://studiounderthemoon.webs.com/polishversion.htm