Nie ukrywam, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska jest moim poetyckim idolem. Myślę, że nie muszę nikomu przybliżać Jej sylwetki. Na tym blogu podzielę się z Wami Jej wierszami, bo są piękne. Znajdziecie tutaj też wiersze innych poetów. Wszystkie, które lubię i mają dla mnie znaczenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Herbert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Herbert. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2011

"Ballada o tym, że nie giniemy" Zbigniew Herbert




Którzy o świcie wypłynęli
ale już nigdy nie powrócą
na fali ślad swój zostawili -
w głąb morza spada wtedy muszla
piękna jak skamieniałe usta
ci którzy szli piaszczystą drogą
ale nie doszli do okiennic
chociaż już dachy było widać -
w dzwonie powietrza mają schron
a którzy tylko osierocą
wyziębły pokój parę książek
pusty kałamarz białą kartę -
zaprawdę nie umarli cali

szept ich przez chaszcze idzie tapet
w suficie płaska głowa mieszka
z powietrza wody wapna ziemi
zrobiono raj ich anioł wiatru
rozetrze ciało w dłoni
będą
po łąkach nieść się tego świata


Zbigniew Herbert


ilustracja: Bertrand Jean Redon "Muszla" 1912

środa, 9 marca 2011

"Domysły na temat Barabasza" Zbigniew Herbert



Co stało się z Barabaszem? Pytałem nikt nie wie
Spuszczony z łańcucha wyszedł na białą ulicę
mógł skręcić w prawo iść naprzód skręcić w lewo
zakręcić się w kółko zakręcić radośnie jak kogut
On Imperator własnych rąk i głowy
On Wielkorządca własnego oddechu

Pytam bo w pewien sposób brałem udział w sprawie
Zwabiony tłumem przed pałacem Piłata krzyczałem
tak jak inni uwolnij Barabasza
Wołali wszyscy gdybym ja jeden milczał
stałoby się dokładnie tak jak się stać miało

A Barabasz być może wrócił do swojej bandy
W górach zabija szybko rabuje rzetelnie
Albo założył warsztat garncarski
I ręce szklane zbrodnią
czyści w glinie stworzenia
Jest nosiwodą poganiaczem mułów lichwiarzem
właścicielem statków - na jednym z nich żeglował Paweł do Koryntian
lub - czego nie można wykluczyć -
stał się cenionym szpiclem na żołdzie Rzymian

Patrzcie i podziwiajcie zawrotną grę losu
o możliwości potencje o uśmiechy fortuny

A Nazareńczyk
został sam
bez alternatywy
ze stromą
ścieżką
krwi

Zbigniew Herbert

niedziela, 6 lutego 2011

"Grzeszę" Zbigniew Herbert



Rozpuszczam włosy
i grzeszę w myślach
w ukryciu nocy
w snach

Zbigniew Herbert


ilustracja: Max Ginsburg „only in your arms”

niedziela, 16 stycznia 2011

„Kawiarnia” Zbigniew Herbert




Nagle dostrzega się, że w szklance nie ma nic,
że podnosi się do ust przepaść.
Marmurowe stoliki odpływają jak kra.
Tylko lustra wdzięczą się w lustrach,
tylko one wierzą w nieskończoność.
Oto pora, gdy należy, nie czekając na morderczy skok pająka,
odejść.
Nocą można przyjść znowu, aby przez zapuszczoną kratę
obserwować upiorny szlachtuz sprzętów.
Bestialsko pomordowane
krzesła i stoliki leżą na grzbietach
z nogami wyciągniętymi
w wapienne niebo.

Zbigniew Herbert



ilustracja: Brent Lynch "evening lounge"

czwartek, 6 stycznia 2011

"Zimowy ogród" Zbigniew Herbert




Jak liście opadały powieki
kruszyła się czułość spojrzeń
drżały pod ziemią jeszcze
zduszone gardła źródeł
na koniec zamilkł głos ptaka
ostatnia szczelina w kamieniu
i wśród najniższych roślin
niepokój zmarł jak jaszczurka

pionowe linie drzew na horyzontów wadze
ukośny promień padł na zatrzymaną ziemię
Okno zamknięte jest
Stanął zimowy ogród
Oczy wilgotne są i mały przy ustach obłok
- jaki to pasterz wyprowadził drzewa
Kto grał tak aby wszystko pogodzić
rękę gałąź i niebo
formingę pewną jak ramiona zmarłej
północny niesie Orfeusz

tupot anielskich ponad głową stóp
jak łuska skrzydeł leci śnieg
cisza jest linią doskonałą która
porówna ziemię z gwiazdozbiorem Waga

zimowym sadom pąki spojrzeń
- niech miłość nas już nie kaleczy
okrutnym losom włosów garść
- niech spala się w powietrzu czystym


Zbigniew Herbert




ilustracja: Jerry Walker "Winter night"

niedziela, 19 grudnia 2010

"Malarz" Zbigniew Herbert



Pod ścianami białymi jak las brzozowy rosną paprocie obrazów.
W zapachu terpentyny i olejów Miron odtwarza dramat cytryny
skazanej na współżycie z zieloną draperię. Jest tu także jeden
akt kobiety.
- Moja narzeczona – mówi Miron. – Pozowała mi w czasie okupacji.
Była zima, bez chleba i węgla. Pod jej białą skórą krew zbiegała się
w sine plamki. Wtedy malowałem ciepłe różowe tło.

Zbigniew Herbert




ilustracja Renate Holzner "Tenderness"

piątek, 17 grudnia 2010

"Skrzypce" Zbigniew Herbert



Skrzypce są nagie.
Mają chude ramionka.
Niezdarnie chcą się nimi zasłonić.
Płaczą ze wstydu i zimna. Dlatego.
A nie, jak twierdzą recenzenci muzyczni, żeby było piękniej.
To nieprawda.

Zbigniew Herbert

"Wiatr i róża" Zbigniew Herbert




W ogrodzie rosła róża. Zakochał się w niej wiatr. Byli zupełnie
różni, on – lekki i jasny, ona – nieruchoma i ciężka jak krew.
Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach i gołymi rękami zerwał
różę. Wiatr skoczył za nim, ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.
- Obym skamieniał – zapłakał nieszczęśliwy. – Mogłem obejść cały
świat, mogłem nie wracać wiele lat, ale wiedziałem, że na zawsze czeka.
Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć, trzeba być wiernym.

Zbigniew Herbert

"Dlaczego klasycy" Zbigniew Herbert



1
w księdze czwartej Wojny Peloponeskiej
Tukidydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawy

pośród długich mów wodzów
bitew oblężeń zarazy
gęstej sieci intryg
dyplomatycznych zabiegów
epizod ten jest jak szpilka
w lesie

kolonia ateńska Amfipolis
wpadła w ręce Brazydasa
ponieważ Tukidydes spóźnił się z odsieczą

zapłacił za to rodzinnemu miastu
dozgonnym wygnaniem

exulowie wszystkich czasów
wiedzą jaka to cena

2

generałowie ostatnich wojen
jeśli zdarzy się podobna afera
skomlą na kolanach przed potomnością
zachwalają swoje bohaterstwo
i niewinność

oskarżają podwładnych
zawistnych kolegów
nieprzyjazne wiatry

Tucydydes mówi tylko
że miał siedem okrętów
była zima
i płynął szybko

3

jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą

to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety

Zbigniew Herbert

piątek, 10 grudnia 2010

" Kamyk", "The Stone" Zbigniew Herbert


kamyk jest stworzeniem
doskonałym
równy samemu sobie
pilnujący swych granic
wypełniony dokładnie
kamiennym sensem
o zapachu który niczego nie przypomina
niczego nie płoszy nie budzi pożądania
jego zapał i chód
są słuszne i pełne godności
czuję ciężki wyrzut
kiedy go trzymam w dłoni
i ciało jego szlachetne
przenika fałszywe ciepło

-Kamyki nie dają się oswoić
do końca będą na nas patrzeć
okiem spokojnym bardzo jasnym

***

The stone
is a perfect creature
equal to itself
obedient to its limits
filled exactly
with a story meaning
with a scent which does not remind one of anything
does not frighten anything away does not arouse desire
its ardor and coldness
are just and full of dignity
I feel a heavy remorse
when I hold it in my hand
and its noble body
is permeated by false warmth

Stones cannot be tamed
to the end they will look at us
with a calm very clear eye

Zbigniew Herbert

Na jęz. angielski przełożył Czesław Miłosz

wtorek, 16 listopada 2010

"Dawni Mistrzowie" Zbigniew Herbert

Dawni Mistrzowie
obywali się bez imion

ich sygnaturą były
białe palce Madonny

albo różowe wieże
di citta sul mare

a także sceny z życia
della Beata Umilita

roztapiali się
w sogno
miracolso
crocifissione

znajdowali schronienie
pod powieką aniołów
za pagórkami obłoków
w gęstej trawie raju

tonęli bez reszty
w złotych nieboskłonach
bez krzyku przerażenia
bez wołania o pamięć

powierzchnie ich obrazów
są gładkie jak lustro

nie są to lustra dla nas
są to lustra wybranych

wzywam was Starzy Mistrzowie
w ciężkich chwilach zwątpienia

sprawcie niech spadnie ze mnie
wężowa łuska pychy

niech pozostanę głuchy
na pokuszenie sławy

wzywam was Dawni Mistrzowie

Malarzu Deszczu Manny
Malarzu Drzew Haftowanych
Malarzu Nawiedzenia
Malarzu Świętej Krwi

Zbigniew Herbert



ilustracja: "Manna z nieba" wg Le Bruna
http://louvre.blog.onet.pl/Barok,2,ID406870890,n

niedziela, 7 listopada 2010

*** [Pryśnie klepsydra w twardych rękach...] Zbigniew Herbert


Pryśnie klepsydra
w twardych rękach
spiętrzy się w oczach
płaska przestrzeń

poukładane posłusznie
stożki kule sześciany
formy z których wybiegło
nieposłuszne ciało

- leżą jak garnki rozbite
napój uszedł w obłoki -
optymistyczne kule
promień astrologiczny
atomów klocki

szpalerem mądrych dialogów
suchym krokiem mierniczych
chodzą filozofowie
absolut mylą i liczą

niżej na jakiejś cyfrze
może trzy a może jeden
nieruchomieje ostyga -
uniwersum

w powietrzu ciężkim jak szkło
śpią spętane żywioły

ogień ziemię i wodę
zażegna rozum 



Zbigniew Herbert




ilustracja
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjHAmzPzaD-5V7h4RsAvK8h-CLgjz30rHnhRYoTUUdXqHrGPbj3mRpeV5ZFjXYurRe4PDJD8VDMJIFCrq46Z-_chl6F6Zg8yJkpilZgMiRr06bM9cNCHEEb3GaXkhMeOnsrk5xqCGasmPqL/s320/Climate+Change.jpg

środa, 13 października 2010

"Guzik" Zbigniew Herbert



Najładniejsze bajki są o tym,
że byliśmy mali.
Ja lubię najbardziej tę,
jak to raz połknąłem kościany guzik.
Mama wtedy płakała.



Zbigniew Herbert

"Bajka japońska" Zbigniew Herbert



Królewna Idianaki ucieka przed smokiem, który ma cztery łapy
purpurowe, a cztery złote. Królewicz Itanagi śpi pod drzewem.
Nie wie, w jakim niebezpieczeństwie znajdują się małe stopy Idianaki.
A smok jest coraz bliżej. Gna Idianaki do morza. W każdym oku ma
dziewięć czarnych piorunów. Królewicz Itanagi śpi.
Królewna rzuca za siebie grzebień. Staje siedemnastu rycerzy
i rozpoczyna się krwawa walka. Giną jeden po drugim. Zbyt długo
przebywali w czarnych włosach Idianaki. Zniewieścieli doszczętnie.
Królewicz Itanagi znalazł nad brzegiem morza ten grzebień. Zbudował
dla niego marmurowy grobowiec. Kto widział, aby dla grzebienia
budować grobowiec? Ja widziałem.
Działo się to w dzień drzewa i źrebca.

Zbigniew Herbert

sobota, 2 października 2010

"Pudełko zwane wyobraźnią" Zbigniew Herbert

Zastukaj palcem w ścianę
z dębowego klocka
wyskoczy
kukułka
wywoła drzewa
jedno i drugie
aż stanie
las

zaświstaj cienko -
a pobiegnie rzeka
mocna nić
która zwiąże góry z dolinami
Chrząknij znacząco -
oto miasto
z jedną wieżą
szczerbatym murem
i domkami żółtymi
jak kostki do gry
teraz
zamknij oczy
spadnie śnieg
zgasi
zielone płomyki drzew
wieżę czerwoną
pod śniegiem
jest noc
z błyszczącym zegarem na szczycie
sową krajobrazu



Zbigniew Herbert





ilustracja: Jacek Yerka
http://www.yerkaland.com/

środa, 29 września 2010

"Testament" Zbigniew Herbert


Zapisuję czterem żywiołom
to co miałem na niedługie władanie

ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień

ziemi którą kochałem za bardzo
ciało moje jałowe ziarno

a powietrzu słowa i ręce
i tęsknoty to jest rzeczy zbędne

to co zostanie
kropla wody
niech krąży między
ziemią niebem

niech będzie deszczem przezroczystym
paprocią mrozu płatkiem śniegu

niech nie doszedłszy nigdy nieba
ku łez dolinie mojej ziemi

powraca wiernie czystą, rosą,
cierpliwie krusząc twardą glebę

wkrótce zwrócę czterem żywiołom
to co miałem na niedługie władanie

- nim powrócę do źródła spokoju


Zbigniew Herbert



ilustracja ze strony:
http://www.kobieta.pl/

niedziela, 26 września 2010

"Zasypiamy w słowach " Zbigniew Herbert



Zasypiamy na słowach
budzimy się w słowach
czasem są to łagodne
proste rzeczowniki
las albo okręt
odrywają się od nas
las odchodzi szybko
za linię horyzontu
okręt odpływa
bez śladu i przyczyny
niebezpieczne są słowa
które wypadły z całości
urywki zdań sentencji
początki refrenu
zapomnianego hymnu
"zbawieni będą ci którzy..."
"pamiętaj abyś..."
lub "jak"
drobna i kłująca szpilka
co spajała
najpiękniejszą zgubioną
metaforę świata
trzeba śnić cierpliwie
w nadziei że treść się dopełni
że brakujące słowa
wejdą w kalekie zdania
i pewność na którą czekamy
zarzuci kotwicę.



Zbigniew Herbert



ilustracja: Tomasz Sętowski " Statek argonautów"
http://cojestgrane.pl/slideshow/16751/slide/1/

środa, 22 września 2010

"Napis" Zbigniew Herbert

Patrzysz na moje ręce
są słabe - mówisz - jak kwiaty

patrzysz na moje usta
za małe by wyrzec: świat

- kołyszmy się lepiej na łodydze chwil
pijmy wiatr
i patrzmy jak zachodzą nam oczy
woń więdnienia jest najpiękniejsza
a kształt ruin znieczula

we mnie jest płomień który myśli
i wiatr na pożar i na żagle

ręce mam niecierpliwe
mogę
głowę przyjaciela
ulepić z powietrza

powtarzam wiersz który chciałbym
przetłumaczyć na sanskryt
lub piramidę:

gdy wyschnie źródło gwiazd
będziemy świecić nocom

gdy skamienieje wiatr
będziemy wzruszać powietrze



Zbigniew Herbert




ilustracja ze strony:
www.loreleiweb.com

piątek, 13 sierpnia 2010

"Martwa natura" Zbigniew Herbert



Z przemyślną niedbałością wysypano na stół te kształty
przemocą odłączone od życia: rybę, jabłko, garść jarzyn
przemieszanych z kwiatami. Dodano do tego martwy liść
światła i małego ptaka o skrwawionej głowie. Ów ptak
zaciska w skamieniałych szponach małą planetę, złożoną
z pustki i zabranego powietrza.



Zbigniew Herbert





ilustracja: Diana Ostapiuk-Jańczuk "martwa natura"
http://diana.malarstwo.w.interia.pl/galeria.html

środa, 11 sierpnia 2010

„Jedwab duszy” Zbigniew Herbert

Nigdy
nie mówiłem z nią
ani o miłości
ani o śmierci

tylko ślepy smak
i niemy dotyk
biegały między nami
gdy pogrążeni w sobie
leżeliśmy blisko

muszę
zajrzeć do jej wnętrza
zobaczyć co nosi
w środku

gdy spała
z otwartymi ustami
zajrzałem

i co
i co
jak myślicie
co zobaczyłem
spodziewałem się
gałęzi
spodziewałem się
ptaka
spodziewałem się
domu
nad wodą wielką i cichą

a tam
na szklanej płycie
zobaczyłem parę
jedwabnych pończoch

mój Boże
kupię jej te pończochy
kupię

ale co zjawi się wtedy
na szklanej płycie
małej duszy

czy będzie to rzecz
której nie dotyka się
ani jednym palcem marzenia





Zbigniew Herbret











ilustracja :
http://www.foto-imagenes.com/pl/Abstrakcje/abstrakcje_tapetyabstrakcja/