Nie ukrywam, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska jest moim poetyckim idolem. Myślę, że nie muszę nikomu przybliżać Jej sylwetki. Na tym blogu podzielę się z Wami Jej wierszami, bo są piękne. Znajdziecie tutaj też wiersze innych poetów. Wszystkie, które lubię i mają dla mnie znaczenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sergiusz Jesienin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sergiusz Jesienin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2011

***[Wiosna radości nie jest córką...] Sergiusz Jesienin


Wiosna radości nie jest córką,
I nie od słońca piasek zżółkł.
A twoja ogorzała skóra
Gryczany oświetlała puch.

U błękitnego wodopoju
Na szyszkopiórą lebiod cześć
Poprzysięgliśmy życie swoje
Bez rozstawania w dwójkę wieść.

Sączył się mrok i wieczór pusty
Był dla ognistej rzeźby tłem.
Do rodzicielskiej cię chałupy
Wiodłem mrocznego gąszczu dnem.

I długo, długo twarzy podnieść
Nie mogłem w kołyszącym śnie,
Gdy uśmiechając się łagodnie
Machałaś czapką z ganku mnie.

Sergiusz Jesienin



ilustracja: Lauri Blank
http://blankstudio.com

czwartek, 9 grudnia 2010

***[Wiatry, wiatry, kurzawy zimowe...] Sergiusz Jesienin



Wiatry, wiatry, kurzawy zimowe,
Przeszłe życie mi śniegiem zanieście.
Chcę urwisem być jasnogłowym
Albo kwiatkiem przy polnej ścieżce.

Chcę przy dźwiękach piszczałki pastuszej
Umrzeć i dla siebie i dla wszystkich.
Śnieg wieczorny napełnia mi uszy
Tumanami dzwoneczków srebrzystych.

Piękna jego niezmącona nuta
Kiedy topi boleść w zawiei.
Chciałbym stać, tak jak drzewo tutaj,
Na tej nodze jednej przy alei.

Chciałbym przy dźwiękach końskich parskań
Ściskać się z sąsiadem jałowcem.
Wznoścież, wznoścież, księżycowe łapska,
Smutek mój wprost do nieba z kopcem.

Sergiusz Jesienin
tłum. Z. Dmitroca


ilustracja: Przemysław Poloch "Zimowy zmierzch"
http://obraz.ovh.org/

środa, 20 października 2010

***[Usiądź przy mnie...] Sergiusz Jesienin



Usiądź przy mnie blisko, miła,
Spójrz mi w oczy aż do głębi,
By w twych oczach się odbiła
Zamieć co się we mnie kłębi.

Ten złocisty wdzięk jesieni,
Twoich włosów przędza lniana
Przyszły nagle jak zbawienie
Dla nicponia i cygana.

Zostawiłem moje strony,
Gdzie śpią lasy, kwitną krzaki...
Miejską sławą usidlony
Chciałem pędzić dni hulaki.

Chciałem w sercu swym zagłuszyć
Szmery sadu, wiatr nad stepem,
Gdzie przy wtórze bzykań muszych
Wyrastałem na poetę.

A tam teraz także jesień,
Klony zaglądają w okna,
Sęki łap nurzają w strzesze -
Chcą znajomych starych spotkać.

Nie ma ich już między swemi,
Tylko miesiąc przy jaworach
Znaczy piędź cmentarnej ziemi,
Gdzie i nam niedługo pora.

Gdzie i nam po snach i trwogach
Przyjdzie spocząć u pni krzywych.
Każda ryta wichrem droga
Tylko radość leje w żywych.

Usiądź przy mnie blisko, miła,
Spójrz mi w oczy aż do głębi,
By w twych oczach się odbiła
Zamieć co się we mnie kłębi.

1923


Sergiusz Jesienin

tłum.Tadeusz Mongrid


ilustracja: Marek Langowski obraz "Oby nikt nas nie dostrzegł"
http://artyzm.com/artysta.php?id=1888&page=1

***[Wszystko zmierza...] Sergiusz Jesienin



Wszystko zmierza do własnej mety
Wyznaczoną losu koleją,
Gdyby nie to, że jestem poetą,
Byłby ze mnie kawał złodzieja.

Chuderlawy, niezbyt wysoki,
Nie złaziłem z drogi nikomu -
Często, często z podbitym okiem
Przychodziłem z bójki do domu.

Na spotkanie wylękłej mamie,
Krew ścierając, mówiłem, blady:
- To nic! tylkom się potknął o kamień.
Jutro z tego nie będzie ni śladu.

Teraz, kiedy już ostygł w żyłach
War kipiący dni moich pierwszych,
Niespokojna, zuchwała siła
Bujnie w moje przelała się wiersze.

Słów złocista chmara przywiała
Nieskończonym snując się szlakiem,
W każdej strofie jest dawna śmiałość
Oberwańca i zabijaki.

Ja, jak wtedy zaciskam zęby,
Choć inaczej już kroczyć muszę...
Jeśli dawniej mnie bili w gębę,
Teraz we krwi mam całą duszę.

I już teraz nie mówię mamie,
Lecz do obcej i drwiącej gromady:
- To nic! tylkom się potknął o kamień.
Jutro z tego nie będzie ni śladu.

1922

Sergiusz Jesienin